O autorze
Dziennikarz muzyczny specjalizujący się w polskiej muzyce rozrywkowej. W branży od 17 roku życia. Autor setek artykułów oraz wywiadów z gwiazdami tego nurtu muzycznego. Autor "Encyklopedii disco polo". Wielokrotnie cytowany przez mainstreamowe media (min. Onet.pl, Gazeta Wyborcza, TVN, Super Express).

"Jesteśmy ze świata rocka" - wywiad z zespołem Coolers

Cztery lata temu zaliczyli debiut idealny. Swoim pierwszym singlem wstrzelili się w rynek disco polo, choć jak sami przyznają w ich sercach gra muzyka rockowa. Dziś należą do grona najbardziej rozpoznawalnych grup w tej branży. Jak wspominają początki swojej działalności, jaką rolę w ich sukcesie odegrał Norbi i jak ich rodzinne miasto reaguje na muzykę disco polo? Zapraszam do lektury.

W przyszłym roku obchodzić będziecie swoje piąte urodziny, a dzień premiery Waszego debiutanckiego singla pamiętam tak, jakby to było wczoraj…



Michał: 5 lat aż się wierzyć nie chce, że to już tyle czasu minęło... Pamiętam, jak oglądałem premierę klipu w Polo tv. Serce biło mocniej i byłem bardzo podniecony tym wydarzeniem. później śledzenie na YouTube i z wypiekami na twarzy patrzyłem jak numer idzie w górę. No i 1 miejsce przez kilka tygodni na liście Disco Polo Live w Polo Tv. To było coś, a pamiętaj, że bezwzględnie królował wtedy zespól Weekend z piosenką “Ona Tańczy Dla Mnie”. Tymczasem debiutancki zespól z Inowrocławia namieszał. Fajnie było. . .



W dość szybkim tempie Wasza nazwa została rozpoznawalna a co za tym idzie grono fanów Coolers bardzo urosło.

Szymon: Pamiętam, jak kilka tygodni po premierze pojechaliśmy z Michałem gdzieś tam daleko zagrać w klubie z Norbim jako jego muzycy. Wykonaliśmy też tę piosenkę i już tam ludkowie znali.

Michał: No, to było fajne. Ja też to mocno przeżyłem, nie spodziewałem się, że to będzie takie mocne uderzenie i że telewizja Polo TV wpływa tak na mniejsze miejscowości. To rzeczywiście było coś.

Jakie mieliście wyobrażenia o rynku disco polo zanim wkroczyliście do tego świata? Czegoś się baliście? Ktoś Wam doradzał, ostrzegał przed czymś?

Michał: Spotkałem się z Robertem Klattem i przedstawiłem mu demo “Wiem, że Ciebie chcę”. On posłuchał tej piosenki i jeszcze dwóch innych propozycji i powiedział “róbcie tę piosenkę, zróbcie teledysk”. On jest ojcem chrzestnym tego sukcesu.

Jaką rolę w Waszej karierze odegrał Norbi?

Michał: Norbi był taką wisienką na torcie naszego debiutu. Chcieliśmy, żeby debiut był mocny, a Norbi jest od lat związany z dance’m, jest jego ikoną. Pomyśleliśmy, że to może być coś spektakularnego i to był dobry strzał.

Szymon: To był w ogóle pierwszy taki pomost między dwoma światami. Wcześniej raczej nikt ze świata disco polo, czy disco ogólnie nie nagrywał z wykonawcami “z poza”.

Michał: Później poszliśmy za ciosem, bo był Krzysztof Skiba i Mario Bischin. Z Mario zrobiliśmy piosenkę “Przyjaciele”, która też bardzo dobrze sobie radzi. Stacje radiowe zaczęły to grać, takie jak Wawa, Vox FM. Dowiedzieliśmy się ostatnio, że Kino Polska Muzyka gra tę piosenkę.

Kiedy po raz pierwszy zrozumieliście, że Waszemu zespołowi naprawdę się udało? Próbują dziesiątki, a to Wy wystąpiliście na festiwalu w Ostródzie i Iłowie.

Michał: My jesteśmy z labelu Lemon Records, a to jest impreza spod znaku Green Star, więc fajnie, że tak się stało. Nasza przyjaźń z Robertem Klattem i z chłopakami z zespołu Classic doprowadziła do tego, że na XX-leciu Classica wykonaliśmy we własnej aranżacji piosenkę “Jolka Jolka”, a Norbi zarapował. To też był fajny prezent dla chłopaków.

Beata: Cały czas z resztą gramy ten numer na koncertach.



Płyta “Disco Machine” to spełnienie Waszych marzeń?

Beata: Jedno z wielu marzeń. Na pewno cieszyliśmy się bardzo, mocno to przeżywaliśmy.

Michał: Bardzo to było miłe, gdy przechadzając się przez Media Markt widziałeś swoją płytę.

Rafał: Raczej jest to dla nas bardziej takie wejście do świata dance’u. Byliśmy bardziej ze świata rockowego.

No właśnie. W Waszych produkcjach doszukać można się muzyki niekoniecznie discopolowej. Skutecznie bawicie się gatunkami.

Beata: No tak!

Michał: Masz rację. Słuchaj, no, zaskoczę Cię, ale czerpiemy z zagranicy. Oczywiście z szacunkiem podglądamy naszych wykonawców, ale raczej kierujemy się artystami zza wielkiej wody i z Wielkiej Brytanii.

Szymon: Jest też tak, że każdy u nas troszeczkę inne inspiracje przynosi, słuchamy dance’u, słuchamy rocka.

Rafał: Też przynosimy inspiracje z młodości. Ja na przykład jestem z tej epoki, gdzie Italo Disco było na topie, Michał i Szymon raczej z epoki, kiedy Euro Dance królował.

Beata: Jak ja byłam młoda (śmiech) to Boys, Classic. Ja jestem bardziej klasyczna.

Michał: My na przykład z Rafałem lubimy rocka progresywnego posłuchać, Szymon lubi jazz. Może przez to nasze brzmienie jest charakterystyczne, nie jesteśmy DJami, mamy inne myślenie.



Od premiery “Disco Machine” minęły już praktycznie dwa lata. Zdradźcie coś na temat kolejnego materiału. Wasz ostatni jak dotąd singiel to utwór “Niebieskich oczu blask”.

Michał: Obecnie, szczerze mówiąc płyty nie sprzedają się, więc wspólnie, na spotkaniu w wytwórni stwierdziliśmy, że będziemy wydawali single. Może kiedyś…

Szymon: Trochę to jest era, która się kończy, te płyty. Teraz jest internet. Nasze utwory lądują na iTunes, Spotify, Google Music. Odnośnie nowych numerów. Kilka zrobiliśmy, ale nie chcieliśmy ich wypuszczać. Chcemy wydawać tylko numery, które uważamy, że warto. Mamy jeden prawie ukończony, taki bardziej powrót do początków. Coś w stylu “Wiem, że Ciebie chcę”



Jak Inowrocław reaguje na Waszą działalność? Do tej pory nie było tam takiego zespołu.

Michał: Był, no przecież był!

Szymon: Zanoza przecież od wielu lat

Faktycznie...

Michał: Zanoza i jeszcze wcześniej, uwaga - Karol i Roma, więc musimy Cię tutaj poprawić. No, ale środowisko inowrocławskie jest mocno rockowe. Mamy znakomity bluesowy band - Szulerzy. W większości nie do końca zrozumieli, co my chcemy zrobić. Były różne docinki itp. do momemtu, aż zobaczyli pierwszy milion na You Tube.

Szymon: Niektórzy też się wyprostowali, jak zobaczyli nas na żywo, że sobie tam nie mruczymy coś pod nosem, tylko jest dobrze wykonane rzemiosło.

Zbliża się sezon letni. Czyli chyba to, co tygryski lubią najbardziej?

Michał: Tak jak mówisz, tygryski to lubią najbardziej. Ten rok mamy obfity w koncerty, jesteśmy bardzo zadowoleni. Z resztą ten wywiad przeprowadzamy w Morągu, gdzie mieszka Mejk, którą pozdrawiamy serdecznie i zagramy w tym roku dużo fajnych koncertów.



Jakie plany na przyszłość i kiedy widzimy się w Rzeszowie?

Szymon: Na pewno planujemy więcej koncertować, zatem czekajcie na nas w swoich miejscowościach. A w Rzeszowie… jeszcze się okazja nie "napatoliła", wszystko przed nami. Niebawem pokażemy nowy klip, do tego numeru, o którym mówiłem.

Beata: Śledźcie nas, bądźcie na bieżąco, pewnie się gdzieś spotkamy.

Dziękuję za rozmowę.
Trwa ładowanie komentarzy...