Nie zagrał ATB, ale i tak było zaj....!

Dziennik Łodzki
Pierwsza edycja Freeland Festival przeszła do historii. Impreza, która ma aspiracje urosnąć do miana największego święta muzyki klubowej w Polsce, dała jej fanom mnóstwo pozytywnej energii. Świetne nagłośnienie, efektowna gra świateł i elita światowych producentów - tak w skrócie można opisać to, co zobaczyliśmy w miniony piątek w łódzkiej Atlas Arenie.

Impreza już na długo przed opublikowaniem całego line upu cieszyła się niemałym zainteresowaniem. Organizatorzy od samego początku podkreślali, że mają zamiar stworzyć coś wielkiego. Mają zamiar stworzyć wydarzenie, które na długo zostanie w pamięci klubowiczów.



Ci ogromnie są spragnieni takich eventów, a założeniem Freeland Festival było dostarczenie im pozytywnych wrażeń w formie, która w naszym kraju jest czymś obcym. Połączenie różnych odmian muzyki klubowej oraz show na żywo - skrzypce i wokal. To miało zdać sprawdzian...

Do występów anonsowani byli ATB, Brennan Heart, Alex M.O.R.P.H oraz Christian Burns i Jonathan Mendelsohn. Z myślą o zobaczeniu na żywo tego pierwszego, fani do Łodzi zjeżdżali się z całej Polski.



- Jedziemy głównie z myślą o ATB - powiedziała mi Iwona z Rzeszowa.

Ci sami fani przeżyli ogromne rozczarowanie, gdy na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy okazało się, że Andre Tanneberger nie wystąpi ze względu na problemy zdrowotne. I wtedy się zaczęło...

Fala hejtu jaka posypała się w stronę organizatorów jak i samego artysty była taka polska, że szkoda cokolwiek mówić na ten temat. Dla prawdziwych fanów dobrej muzyki klubowej ważne było, że miejsce sympatycznego Niemca zajął inny znakomity muzyk Kai Tracid.



Od godziny 19 na scenie kolejno meldowali się Dj Maniana, Taito, Dirty Rush & Gregor ES, Alex Morph, Christian Burns, Jonathan Mendelson, Maestro Chives, Brennan Heart, Kai Tracid oraz Clubbasse.

Pod sceną ludzie w różnym wieku, różnie ubrani, z różnych środowisk. Wszyscy bawili się tak samo dobrze. To była właśnie ta chwila - dobra muzyka, trochę alkoholu i w okół ludzie, którzy przyjechali tu z tą samą myślą i założeniem co ja - fan dobrej muzyki klubowej. Gdy jeszcze zobaczyłem młodego chłopaka tańczącego w białych rękawiczkach naprawdę pomyślałem "Kurde, to jest to! ".
Trwa ładowanie komentarzy...