Czy disco polo może być ambitne?

Marcin Siegieńczuk
Marcin Siegieńczuk Facebook
Disco polo to z definicji muzyka łatwa, lekka i przyjemna, niosąca nieskomplikowany przekaz okraszony melodią. Wiodące tematy poruszane przez jej wykonawców to rzecz jasna miłość i impreza. Co jednak w przypadku, gdy ten sam wykonawca tworzy utwór przez duże "U". Czy ten ambitny przekaz jest wiarygodny? Czy to piosenka disco polo czy już pop wykonana przez discopolowca? Czy w disco polo w ogóle można stworzyć coś ambitnego?

Miłość rzecz jasna w życiu człowieka odgrywa jedną z najważniejszych ról. O miłości śpiewają wszyscy. To nie tylko domena zespołów Boys, Bayer Full i ich kolegów po fachu. Problem w tym, że sposób w jaki wykonawcy muzyki chodnikowej, a później disco polo chcieli przekazać to słuchaczom, był i jeszcze dziś w wielu przypadkach jest mało wyszukany.

Mało kto wie, ale już na samym początku istnienia tego gatunku pojawiły się próby stworzenia piosenki "o czymś". Jednym z takich odważnych zespołów był Voyager, który zrealizował utwór "Płacz nienarodzonego dziecka". Ci. którzy wyobrazili sobie teraz zabawę przy tej piosence, mogą zejść na ziemię. Tekst jak i aranżacja tej produkcja miały swój stosowny charakter, przez co tę propozycję zespołu Voyager można zakwalifikować do czegoś ambitnego. Pytanie tylko, czy jest to jeszcze disco polo?



Zdecydowanej większości fanów tej muzyki, zestawienie słów "ambicja" i "disco polo" skojarzy się z Marcinem Siegieńczukiem. To skojarzenie nie jest przypadkowe. Człowiek ten to twórca wielu przebojów i znakomitych tekstów, zarówno tych łatwych jak i tych skierowanych do wymagających odbiorców.

Od wielu dobrych lat jego produkcje to prawdziwy majstersztyk. Przemyślane słowa i przekaz. I choć w głównej mierze są to utwory nastrojowe, płynie w nich łatwa, lekka i przyjemna nuta nieskażona amatorstwem.



Ale, czy tą łatwą, lekką i przyjemną nutę można usłyszeć w piosence "Wszystko jest kwestią ceny?". Czy może w tym utworze dostrzeżemy dojrzałość artystyczną tego człowieka i jego wszechstronność? Tak. Marcin tym utworem udowodnił, że nie sposób zamknąć go w klatce z napisem disco polo, bowiem jego horyzonty sięgają znacznie dalej. Mało tego! Potwierdził, że wykonawcy tej muzyki to pewnym procencie nie są ludzie z przypadku. To artyści mogący spełnić się na szeroko pojętej scenie muzycznej.

Kolejny przykład? Marcin Miller i jego najnowszy solowy album zatytułowany "Wciąż zakochany". Płyta ukazuje drugie oblicze lidera zespołu Boys i nie sposób znaleźć na niej imprezowe kawałki. Album "Wciąż zakochany" to zbiór genialnych ballad, których nie powstydziliby się wykonawcy lansowani przez mainstreamowe media.



Worek z muzyką disco polo jest dość spory i można do niego wrzucić nawet K.A.S.Ę i Norbiego. Nie ma w nim jednak miejsca na pewne utwory, których kilku przykładów się doszukałem. Nie można bowiem traktować wszystkiego, co wyjdzie spod pióra wykonawcy disco polo, jako disco polo. Nie można też w disco polo doszukiwać się czegoś więcej niż po prostu disco polo.
Trwa ładowanie komentarzy...