O autorze
Dziennikarz muzyczny specjalizujący się w polskiej muzyce rozrywkowej. W branży od 17 roku życia. Autor setek artykułów oraz wywiadów z gwiazdami tego nurtu muzycznego. Autor "Encyklopedii disco polo". Wielokrotnie cytowany przez mainstreamowe media (min. Onet.pl, Gazeta Wyborcza, TVN, Super Express).

To był wielki powrót lat 90.!

90 Festival
Tego, co wydarzyło się w minioną sobotę w katowickiej Dolinie Trzech Stawów, nie da się opisać słowami. To trzeba było po prostu przeżyć! 4 edycja największego europejskiego święta fanów muzyki lat 90., przeszła do historii i zapisała w niej niezwykle udany rozdział, który jak już wiadomo będzie kontynuowany. Organizatorzy potwierdzili, że w przyszłym roku spotkamy się po raz piąty! Kilkadziesiąt tysięcy ludzi pod sceną nie mogło się przecież mylić.


Wciąż nie mamy oficjalnych informacji dotyczących frekwencji. Pewne jest natomiast, że rekord został pobity a ilość fanów zgromadzonych pod sceną mogła sięgnąć nawet 40 tysięcy! Liczba robi wrażenie i mówi sama za siebie. Polacy nie chcą słuchać i oglądać wyłącznie Zenka Martyniuka, Beaty Kozidrak czy zespołu Kombii. Polacy swoją fascynacją muzyką lat 90., dogonili swoich zachodnich sąsiadów. Ośmielę się nawet stwierdzić, że takim eventem jak 90 Festival zaczęliśmy wyznaczać pewne standardy.

Klimat wielkiego wydarzenia czuło się w katowickim powietrzu już na długie godziny przed otwarciem bram. Wtedy też na teren festiwalu zaczęli zjeżdżać się pierwsi imprezowicze i choć wśród tablic rejestracyjnych dominował Śląsk, to dało się zauważyć, że Katowice tego dnia odwiedziło znacznie więcej "obcych" niż ma to miejsce na co dzień. Jednym z pierwszych obcych byłem ja, człowiek z Rzeszowa, który bacznie przyglądał się ludziom zmierzającym w kierunku bram. Tak jak zakładem, przekrój społeczeństwa był na prawdę różny i wśród tłumu dało się dostrzec osoby, które lata 90. mogą znać tylko z opowiadań rodziców.

- Jestem tutaj dla Scootera - powiedziała mi Iza, która gdy H.P Baxxter wydawał singiel "How much is the fish?" miała niespełna roczek. - Faktycznie z tamtych czasów nie pamiętam kompletnie nic, ale gdy przeglądam stare zdjęcia i oglądam teledyski to czuję, że odnalazłabym się w latach 90. Jestem trochę szalona i tak też odbieram tamte czasy -
- Gimby nie znajo! - śmieje się nieco starszy imprezowicz widząc, że wypytuję młodą dziewczynę o to, co on przeżył na własnej skórze. - Lata 90 to najlepsze lata mojego życia. Szkoda, że nie wrócą... Wtedy było zupełnie inaczej. Człowiek nie pędził tak do przodu, wszystko miało swój smak, charakter i duszę. Bardzo się cieszę, że powstała taka impreza i choć na chwilę mogę poczuć się znów jak dwudziestolatek - dodaje Łukasz, który do Katowic przyjechał aż z Łodzi.

Tych dwojga ludzi dzieli spora różnica wieku. Oboje jednak mają racje. Oboje też pojawili się pod sceną w tym samym celu. Bo co innego może nas przenieść do szalonych i magicznych lat 90. jak nie muzyka, która każdemu z nas przywołuje wspomnienia. Tych w minioną sobotę było mnóstwo a każdy kolejny artysta, który pojawiał się na scenie dostarczał innych. Co najważniejsze, wydaje mi się, że to dopiero początek i okazji do spotkań na takich eventach jak 90 Festival będzie coraz więcej.
Trwa ładowanie komentarzy...